czwartek, 26 maja 2016

Dzień z życia araba

Wiosna rozpieszcza pogodą. Arab spędza całe dnie opychając się trawą - w sezonie pastwiskowym cały świat araba to jedna, wielka, zielona stołówka. Ino się schylić i przeżuwać. Dlatego baba tak się uparła i męczy konia z systematycznością, która zaskakuje nawet babę. A araba jeszcze bardziej.
Ale baba ma tajną broń w postaci kompetentnego, trenerskiego oka.


Więc arab się rozciąga, angażuje i pręży, aby jak najlepiej zaprezentować swoje walory konia wszechstronnie użytkowego. Toż to prawda powszechnie znana,że arab zarówno na wojnę jak i na czworoboki się nadaje. Baba co do tego nie ma żadnych wątpliwości.


A gdy baba już zejdzie z arabskiego grzbietu....


To arabski świat rysuje się w zdecydowanie w zielonych barwach.


I choć baba jak zawsze gdzieś się czai w pobliżu, to arab nie ma nic przeciwko.


Któż inny zabierałby araba na kwietne łąki tylko po to, aby arab mógł powybierać sobie co lepsze kąski do schrupania. Baba wie co jej arab lubi najbardziej i dawkę pracy rekompensuje sporą porcją przyjemności.
Dlatego arab tak stara się dla swojej baby być najlepszym arabem na świecie.

Zdjęcia - Anna Jagła 








niedziela, 8 maja 2016

Baba w rozjazdach.


Cudowny, słoneczny weekend spędzony tak jak lubię najbardziej - w doborowym towarzystwie.
Żywiecczyzna to nie tylko przepiękne pasma Beskidu Żywieckiego, liczne szlaki turystyczne i wyciągi narciarskie, ale także kraina bogata w konie i góralskie tradycje.
Przyznaję się bez bicia,że miłością wielką kocham otwarte przestrzenie nizin, ale Podbeskidzie to jeden z najbardziej urozmaiconych krajobrazowo regionów. To trzeba docenić. Dla takich widoków warto wstać rano i wyruszyć w drogę.
Tak, tak, więc doceniam.

Sielsko i anielsko. Wjazd to było niezłe wyzwanie dla samochodu, ale widoki były tego warte. Żywiecczyzna turystyką konną stoi, więc dominują głównie małe, przydomowe stajnie. Czasami położone na szczycie góry. Ale jakie widoki....




Tyle zieleni :-). I wszystko dla koni.


Typowo sportowych obiektów jest mniej, ale za to jak już coś jest, to konkret.
Ujeżdżalnia marzenie. Kwarcowy piasek, flizelinka...mrrrr miodzio :-)




Mrrrrrruczando :-) Kocia rodzinka. nie mogłam się oprzeć kociakom. Kocia rodzinka zaanektowała koński boks.

I taka ciekawostka - elementy góralskiego folkloru wpasowane idealnie w infrastrukturę jeździecką.
Wjazd na ujeżdżalnię


I piękna, drewniana hala. 


A nad wejściem do stajni dość częsty element - żeby było wiadomo, gdzie jesteśmy.


Niektóre z tych rzeźb to prawdziwe dzieła sztuki.


Które łapią za oko. Tak samo jak Beskidzkie krajobrazy.