sobota, 3 października 2015

Dzień z życia araba XVIII

Dni araba upływają na cichej kontemplacji radości życia. Ma swoje końskie stadko


i swoje dziewczyny ...


Baba może i byłaby zazdrosna, gdyby nie fakt,że baba jest tylko jedna i niezastąpiona:-)
Arab tradycyjnie zwiedza z babą okolicę. Czasami trafia się towarzystwo ..



I wtedy arab może wykazać się jako przewodnik stada.


Choć to baba jest najczęściej głównym i jedynym towarzyszem araba.


Takim super przewodnikiem jak arab, to baba nie jest. Co to, to nie. Baba potrafi zgubić araba w lesie.


Wpakować w jakieś krzaki ...


zbłądzić w nieznane ścieżki...


albo najechać Bogu ducha winnych ludzi...
ech, ta baba...


Kiedy baba nie wystawia araba na zagrożenie to jeździ i zwiedza okolicę.

Ostatnio była na przykład w Stadninie Koni Ochaby, która działa nieprzerwanie od 1952 r. Stadnina specjalizuje się w hodowli koni angloarabskich. Po zmianie właściciela jest szansa,że hodowla znów rozkwitnie i polskie angloaraby znów będą rozpoznawane w Polsce i Europie.

Widok na stajnię



Baba trafiła akurat na spędzanie młodzieży z pastwisk.




Droga na pastwiska. 


I boksy. Stajnia zrobiła na babie bardzo pozytywne wrażenie. Nie tylko czuć kawał historii, odciśnięty w tych murach, ale panuje w nich także dobra energia.Liczne wywietrzniki zapewniają dobrą wentylację, a boksy są przestronne i czyste. Do tego mnóstwo jaskółek dopełnia całokształt tego miejsca. Tam gdzie gniazdują te ptaki, pod dachem mieszka szczęście.


Gdy baba nie zwiedza okolicy i nie gubi araba, to bierze się za pichcenie.
Przepis na drożdżowe racuchy prosto z Mazur to jedna z najlepszych rzeczy, jakie baba przywiozła z wakacji.
Lekkie jak chmurka .. 




wraz z  domową konfiturą z jagód leśnych smakują jak czysta  kwintesencja lata.