niedziela, 17 maja 2015

Zielono mi.

Sezon pastwiskowy juz w pełni rozpoczęty. Przyroda dosłownie wybuchła zielenią. Trawa po kolana, kwitnące głogi, dmuchawce oraz nagrzane od słońca powietrze, sprawiają,ze wszelkie kłopoty zostawiam na później. Tak pięknej pory roku nie jest w stanie nic zepsuć.
Arab regularnie chodzi pod siodłem. Po pierwsze grzech nie korzystać z pogody, po drugie arab za dobrze wykorzystuje zielonkę..a po trzecie, jak nie teraz to kiedy ?

 Arab coś lub kogoś zwietrzył :-) Baba nie nadąża za wyostrzonymi zmysłami araba.

To nie oszukaństwo, ta zieleń jest naprawdę taka jaskrawa ;-)



Dróżka w stronę łąki galopki i strrrraszne kamienie. Nie ma bata,żeby się arab choć raz nie zdziwił co to tam leży ;-)



Hopka - łąka galopka.


W drodze powrotnej takie okoliczności natury. Za chwilę galopujemy.


I "stygniemy" w stępie. Generalnie arab rozpoczyna pracę pod siodłem od dość długiego rozstępowania - przynajmniej 20 minut.  I kończymy też na dłuższym stępie. Co babę cieszy to fakt,że doszła z linią białą do ładu. Arab nie skraca wykroku na twardym, maszeruje luźno na każdym podłożu. Ale co się babiszon pozawijał z tymi kopytami to tylko arab wie.

Najlepsza nagroda po jeździe to chwila na popas. Baba już stale jeździ z kantarem i uwiązem przytroczonym do siodła. Nie ważne czy jeździmy godzinkę czy dwie - nagroda musi być. A jak wiadomo, obca trawa smakuje najlepiej, co słychać i widać na filmiku :-)
Mniam, mniam.


video

Dla baby też coś dobrego - sezon truskawkowy :-), a truskawki baba lubi prawie tak samo jak arab trawę.


Ciasto robi sie "samo" bo jedyna trudność polega na upieczeniu spodu z kruchego ciasta.
Na takim spodzie najlepiej czują się świeże truskawki w towarzystwie galaretki truskawkowej  :-)
Na galaretkę mam sposób - zimną daje do zamrażarki, wyjmuje co jakiś czas i mieszam. Gdy galaretka zaczyna tężęć i przypominac konsystencją śmietanę to wylewam ją na ciasto, które ląduje w lodówce.
I jak tu nie jeździć - trzeba gdzieś zgubić te nadprogramowe kalorie ;-)