czwartek, 18 września 2014

Dzień z życia araba III.

Arab był dzisiaj brany w obroty na ujeżdżalni. Baba się uparła,że arab powinien wraz z babą reprezentować przyzwoity poziom jeździectwa i męczy araba tak jak to baba ma w zwyczaju. Baba chyba nie słyszała powiedzenia ...” baba z siodła, koniowi lżej..”, no, ale arab się stara jak umie i baba sie stara jak umie, więc jest nadzieja,że im to jeździectwo zacznie ( i bynajmniej nie bokiem ;-). wychodzić.
Pani trener póki co nie musi pić melisy przed naszymi treningami – a to już dobrze wróży na przyszłość :-).
Skoro już o arabach mowa, to ja – baba od araba spróbuje sprostać wyzwaniu i napisać jakie te araby naprawdę są.

Szczególnie sporo mitów narosło na temat arabskiego temperamentu. 
Ja nie wiem skąd takie opinie, bo mój zwierz ma temperament pokojowego pieska, ale zawsze możemy założyć,że to wyjątek od reguły.
 Z mojego punktu widzenia araby są : wrazliwe i człowiekolubne – do tego stopnia,że arabowi trzeba poświęcić czas i nie na odczepne, godzinka raz w tygodniu, ale najlepiej wpisać araba w codzienny grafik. 
Jeśli ktoś szuka – na “raz w tygodniu”, niech rozważy inną rasę, bo unieszczęśliwi zarówno siebie jak i konia. Arab to koń myślący, taki arab sapiens. Nie sugeruję broń Boże,że inne konie nie myślą,ale można mieć pewność,że arab wszystko widzi I nad wszystkim musi sie zastanowić. Przyznam szczerze, kiedyś mi to przeszkadzało, dziś wiem,że trzeba dać arabowi czas na przetrawienie rzeczywistości. Te konie w relacjach z ludźmi nigdy nie będą niewolnikami, ale partnerami. Wydaje mi się,że pakowanie arabów do jednego worka wraz z innymi końmi daje taki efekt,że “robi” się je na szybko, z założeniem,że koń ma chodzić, koń ma umieć i nie pyskować. Stąd pewnie wyobrażenie znerwicowanego konia, który jest trudny do opanowania. Mój arab mnie znalazł jak miał zaledwie 3 lata, więc wszystko co włożyłam do jego głowy – powoli :-), procentuje z nawiązką. Żeby nie było tak sielankowo – wciąż się uczymy. Gdziekolwiek dotrę i w jakimkolwiek miejscu się znajdę mam jednak 100% pewność,że arab to koń pewny, bezpieczny, oddany. 
Czy sa jakieś minusy w posiadaniu araba...hmm ? Tak :-)
Znalezienie odpowiedniego siodła graniczy z cudem i kosztuje sporo zachodu. 
W Stanach Zjednoczonych, gdzie araby są powszechnie użytkowane- nawet w rekreacji, istnieje masa firm, która specjalizuje się w jednym - produkcji siodeł na arabskie grzbiety.
Polskie realia są jakie są, więc arabiarz ma tak naprawdę jedno wyjście, albo szukać i dopasowywać metodą prób i błędów, albo ściągać pasowacza, który podejmie się tego karkołomnego zadania i siodło dopasuje wg ścisłych wytycznych. Ci co araby mają, wiedzą o czym pisze, a ci co nie mają - to pożyją dłużej bez zmartwień :-)
Jakby nie było - arab to świetny koń do jazdy kantarkowo-oklepowej więc zawsze można ... inaczej ;-)











2 komentarze:

  1. Jakiej firmy masz kantar sznurkowy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, zwykły parciany. Nie jeżdżę na sznurkowym, to pieroństwo strasznie ostre jest.

    OdpowiedzUsuń